Dlaczego wciąż wracam do tamtych tematów? O roli dłutka pamięci.

Książki Barbary Janczury: Tryptyk Syberyjski, Kuferek różności, Mati Miał zaledwie 21 lat.

Na powyższym zestawieniu brakuje jeszcze mojego najnowszego tomu poezji „Dłutko pamięci”, który stał się bezpośrednią inspiracją do napisania tego artykułu.

Często zadaję sobie to pytanie. Dlaczego moje pióro, zamiast szukać tematów lekkich i beztroskich, wciąż krąży wokół cierpienia, historii i trudnych pożegnań? Odpowiedź kryje się w pojęciu, które niedawno zagościło na blogu – w „Tryptyku Syberyjskim”, a także w tytule mojego najnowszego tomu poezji: „Dłutko pamięci”. To nie tylko cykl historycznych wspomnień, ale przede wszystkim opowieść o przetrwaniu, ludzkiej niezłomności i miłości, która potrafi przetrwać najgorsze piekło.
Tytułowe dłutko to moje skromne narzędzie – pióro, którym próbuję ocalić od zapomnienia twarze i emocje. To powolna, czasem bolesna praca w twardym materiale ludzkich wspomnień, ale jestem ją winna tym, którzy sami już mówić nie mogą.

Co naprawdę skrywa mój „Kuferek różności”?
Mój proces twórczy przypomina czasem otwieranie starej, domowej szufladki ze skarbami. To właśnie w niej – w mojej książce „Kuferek różności” – zbieram okruchy dobra, ciepła i codziennych ludzkich uczuć. Choć publikacja ta stanowi mój osobisty notatnik i pamiętnik, to niezwykle mocno przeplata się w niej to, co najpiękniejsze w człowieczeństwie, z ponurym, rozdzierającym serce cieniem osobistych i rodzinnych doświadczeń.
Gdy zaglądam do tego kuferka głębiej, uświadamiam sobie, że ból i walka o życie nie mają ram czasowych. Cierpienie mojej rodziny na nieludzkiej ziemi i nadludzkie bohaterstwo mojej 16-letniej Mamusi w kazachstańskim stepie niespodziewanie łączą się z bólem współczesnym. Z bólem, który musiał zmieścić się w moim sercu i na kartach zupełnie innej, niezwykle bliskiej mi książki.
Mati – współczesne świadectwo walki o życie
Kiedy pisałam „Tryptyk Syberyjski”, myślałam o niezłomności. Ta sama niezłomność towarzyszyła mi, gdy przelewałam na papier historię zawartą w tomiku „Mati. Miał zaledwie 21 lat”. Ta książka, będąca wierszowanym pamiętnikiem z rakiem mózgu w tle, opowiada autentyczną, bohaterską, a zarazem tragiczną walkę młodego człowieka z chorobą nowotworową.
Mati miał zaledwie 21 lat... Tak niewiele, a musiał zmierzyć się z cierpieniem i strachem, które niczym nie różniły się od tragizmu łagrów i tajgi. Choć te dwie historie dzieli ponad pół wieku, łączy je absolutnie wszystko:
  • Bezwarunkowa miłość i wsparcie rodziny oraz przyjaciół.
  • Niezłomna wiara i nadzieja, które nie gasły nawet w najtrudniejszych etapach walki o życie.
  • Ślad, który pozostaje na zawsze – rzeźbiony tym samym, poetyckim dłutkiem.
Wracam do tych tematów, bo cierpienie z przeszłości i to współczesne mówią tym samym językiem. Moje dłutko pamięci nie pozwala im po prostu zniknąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz