Co oznacza bycie „Świadkiem Historii”? Za kulisami nagrody IPN.

Co oznacza bycie „Świadkiem Historii”? Za kulisami nagrody IPN 
 
Kiedy zakładałam pierwszy blog „Związek Sybiraków – Terenowe Koło w Lubaczowie”, a później przelewałam te same wartości na karty mojej książki, przyświecała mi jedna myśl: ocalić od zapomnienia to, co kruche, a co stanowi fundament naszej tożsamości. Praca z historią przypomina czasem rzeźbienie w trudnym materiale. Wymaga cierpliwości, delikatności i uwagi, by z chaosu wspomnień wydobyć czyste, ludzkie losy. 
 
W 2022 roku to moje ciche, codzienne „dłubanie” w przeszłości zostało zauważone w sposób, którego zupełnie się nie spodziewałam. Miałam zaszczyt odebrać Nagrodę Honorową IPN „Świadek Historii
 
Gala, oficjalne przemówienia i podniosła atmosfera Instytutu Pamięci Narodowej – to wszystko potrafi oszołomić. Kiedy jednak opadły pierwsze, ogromne emocje, a statuetka spoczęła na moim biurku obok starych rodzinnych zapisków, poczułam przede wszystkim głęboką wdzięczność i potrzebę podzielenia się z Wami tą refleksją. 
 

Uroczyste wręczenie Nagrody Honorowej IPN „Świadek Historii”.  

--- 🔘 CZYTAJ WIĘCEJ / ROZWIŃ TEKST

 Nagroda, która nie należy tylko do mnie 

 
Chcę to powiedzieć głośno i wyraźnie: ta nagroda nie należy tylko do mnie. Odbierając to wyróżnienie, nie myślałam o własnych zasługach. Przed oczami miałam twarze wszystkich moich rozmówców. 
 
To wyróżnienie wędruje do każdego, kto usiadł ze mną przy stole, otworzył przede mną drzwi swojego domu i – co najważniejsze – otworzył swoje serce. Dzielenie się trudnymi, często bolesnymi wspomnieniami wymaga ogromnej odwagi. To moi bohaterowie mieli w sobie tę odwagę, by mówić. Bez ich zaufania, bez ich gotowości do powrotu do przeszłości, puste kartki moich notesów nigdy by się nie zapełniły. Ja stałam się jedynie kustoszem i głosem ich pamięci. 
 
Rzetelność ukryta w szczegółach – dla tych, którzy przyjdą po nas 
 
Bycie „Świadkiem Historii” to jednak nie tylko zaszczyt, ale przede wszystkim wielka odpowiedzialność. Ludzka pamięć bywa ulotna, a emocje – choć piękne i prawdziwe – czasem zacierają precyzyjne daty czy chronologię zdarzeń. 
 
Dlatego praca nad każdą opowieścią na blogu, a w szczególności praca nad książką „Dłutko pamięci”, to proces niezwykle skrupulatny. Każde usłyszane słowo, każde wspomnienie ocalone przed zapomnieniem staram się drobiazgowo weryfikować. Spędzam długie godziny w archiwach, przeglądając pożółkłe dokumenty, stare rejestry i oficjalne akta. Sprawdzam fakty, potwierdzam daty, konfrontuję relacje z dokumentacją historyczną. 
 
Robię to z pełną świadomością, że literatura faktu nie znosi dróg na skróty. Moje książki muszą być rzetelnym, pewnym i bezdyskusyjnym źródłem wiedzy. Zależy mi na tym szczególnie ze względu na młode pokolenie. Chcę, aby młodzi ludzie, sięgając po moje teksty, otrzymywali historię nie tylko poruszającą, ale przede wszystkim prawdziwą i udokumentowaną – taką, na której mogą budować swoją własną wiedzę o świecie, który minął. 
 
Ta nagroda daje mi nową energię do dalszego działania. „Dłutko Pamięci” nie przerywa pracy. Dziękuję, że jesteście tu ze mną i wspólnie tworzymy tę przestrzeń.
  

📖 Wszystkie moje publikacje spisałam z myślą o tym, by trafiły pod polskie strzechy. Nie znajdziesz ich w masowych marketach. Wybierz mądrą literaturę na wieczór i wesprzyj niezależne dokumentowanie historii: LINK DO SKLEPU/RIDERO i LINK DO KSIĘGARNI BONITO

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz